✖
Pobyt w małym, wiejskim miasteczku Albelda był dla mnie niesamowitym doświadczeniem. Kiedy zostałam powitana na lotnisku, wszystkie moje wątpliwości zniknęły, a integracja z rodziną przebiegła gładko i w dobrej atmosferze. Rodzice byli niezwykle gościnni i życzliwi, a dzieci dobrze wychowane i urocze. Od razu poczułam się jak członek ich rodziny - pokazali mi okolicę, a nawet zabierali na pełne wrażeń wycieczki do pobliskich pięknych miast. Miałam szczęście być tam w sierpniu, który obfitował w ciekawe wydarzenia, imprezy, fiesty ze wspaniałym jedzeniem i nowe (niektóre nietypowe) doświadczenia. Moja codzienna rutyna była zawsze bardzo emocjonująca. Mój dzień składał się z zawiezienia dzieci na lekcje pływania (podczas których też często pływałam), almuerzo con la yaya, popołudniowych zajęć i gier po angielsku, siesty, popułudniowego wyjścia na basen, na miasto lub do sklepu, a kończył się pyszną kolacją. Pomimo, że byłam tam tylko przez miesiąc, mogę z całą pewnością powiedzieć, że był to najlepszy czas w moim życiu. Jestem bardzo wdzięczna za to, że poznałam tak wspaniałych ludzi, zostałam zaakceptowana przez życzliwą społeczność miasteczka, mogłam podzielić się moimi umiejętnościami języka angielskiego i poprawiłam swój język hiszpański. Teraz mam zupełnie inną perspektywę na życie i zyskałam też długoletnie przyjaźnie w pięknym mieście Albelda, które zawsze będzie miało specjalnie miejsce w moim sercu <3